św. Bartłomiej

Autor: Anna Adamowicz, Gatunek: Poezja, Dodano: 12 maja 2013, 20:38:24, Tagi:  anatomia Collegium Anatomicum hic mortui docent vivos traumy ze studiów

egzamin wyznaczony na ósmą, więc od siódmej

siedzą przed gabinetem, świadomi swoich ciał jak nigdy

czujący wszystkie uchyłki, napięci niby struny ścięgniste.


nauka wyglądała tak: szkielet, który owijasz mięśniami,

do środka upchnąwszy płuca, nerki, serce, wszystko

zwieńczone zmysłami, przędzą żył i nerwów.


powinno być odwrotnie - człowiek, z którego zdzierasz skórę,

obnażasz z włókien. po kolei wyjmujesz trzewia, zwijasz

kapilary w kłębek. na koniec


odcinasz głowę.

Komentarze (30)

  • przyznam się, że kompletnie nie rozumiem tej egazltacji nad ludzkim wnętrzem i niewnętrzem

  • Z cyklu "znerwicowani naukowcy". Nie oddzielałabym ostatniego wersu.

  • A dlaczego akurat taki tytuł? skoro wiersz pasuje do anatomii każdego z nas. równie dobrze, jeśli już: św. Stanisław albo św. Jan Chrzciciel.

  • Ludzkie wnętrze mnie zachwyca, to i się egzaltuję. Nawet książkę o tym napisałam.

    Bo świętego Bartłomieja obdarto ze skóry i ścięto. I bo miałam wizję na jawie, że wchodzę do gabinetu na egzamin, a tam zamiast profesora G. siedzi święty Bartłomiej ze skórą nonszalancko przewieszoną przez ramię.

    Kłaniam się państwu.

  • Strasznie opisowy ten tekst i kompletnie nieciekawy. Ta paralela czy jak kto woli analogia między drugą, a trzecią strofą jest pomysłowa. Jednak z mojego punktu widzenia jej możliwości zostały niewykorzystane.

  • Janie - można łatwo sprawdzić (myślę, że nawet w Wikipedii) dlaczego akurat święty Bartłomiej znalazł się w tytule.

    to raczej refleksyjny (choć z wiadomych względów bardziej pasowałoby może określenie: analityczny) i dość chłodny wiersz. trudno tu dopatrywać się jakiejkolwiek "egzaltacji", przynajmniej moim zdaniem.

  • Wobec tego od czterech miesięcy trzaskam niemal wyłącznie nieciekawe opisówki :D Dobrze, że przynajmniej nie trzaskam ich na ślepo, tylko próbuję to jakoś układać perspektywicznie. Tak mi się wydaje przynajmniej.
    Dzięki, Arku, za opinię.

    Pani Różo, dziękuję za refleksyjny/analityczny.

    Ach, sierota, zapomniałam - Nina, zostawię jednak ten wers odseparowany, niech sobie wisi. Jak głowa.

  • "Różo" - wystarczy. zgadzam się - niech wisi.

  • :)

  • Tak, z tych ostatnich twoich tekstów jest kilka, które mi się niepodobają. Ale z drugiej strony z twojej wypowiedzi wnioskuję, że one powstały z jakichś konkretnych wydarzeń, wyobrażeń i są dla ciebie bardzo ważne.

    Ja bardzo lubiłem naiwność i niewinność w twoich tekstach, ale ty chyba powoli chcesz się tego pozbyć, zmienić. Jak przeczytam całą książkę to może inaczej to rozpatrzę,a także zwyczajnie się przyzwyczaję. Być może.

  • Aniu - ten tekst jest jakby nie Twój, nie ma płynności i jest strasznie niszowy.

  • Hmm, nie wydaje mi się niszowy- jeśli już bym zarzucała (ale nie zarzucę!) coś w tym temacie, to w drugą stronę- że ciało ludzkie i w ogóle anatomia są teraz pieczołowicie eksploatowane przez poetów.

  • stąd mój pierwszy komentarz - niszowy, nie znaczy zawsze "nie na wierzchu" - ale elitarny np.

  • Nina ma rację. to może stanowić problem w odbiorze Twojego cyklu: tego rodzaju metaforyka jest eksploatowana ostatnio na tyle intensywnie, że bardzo trudno jest posługiwać się nią dalej serio (nie wykpiwając niej samej, o co się zresztą prosi), zwłaszcza jeśli zostawi się tu i ówdzie łatwy kąsek dla krytyki w postaci "przędzy żył i nerwów".

    z drugiej strony: szczerość peelki (w połączeniu z autorką) nie budzi wątpliwość, a to też walor. :) pytanie, tylko, co by było gdyby je pozostawić niejako same sobie: podpisać inaczej (nie A. A.).

  • no tak .
    trzecia zwrotka -
    ale skoro egzaminował to może coś tam u niego przeoczyli
    jednak.

  • Arek: to wygląda mniej więcej tak, że od jakiegoś czasu moje myśli krążą obsesyjnie wokół pewnych zagadnień, więc opieram o nie wiersze. Bo się zaczęłam interesować jakąś anatomią, historią medycyny, teratologią etc.
    No i - nie mam założenia programowego (:D), żeby się wyzbywać naiwności/niewinności, prędzej samo wychodzi. Albo i nie wychodzi.

    Nina, Róża: właściwie to ze wstydem muszę poprosić o wskazanie nazwisk twórców, u których podobna metaforyka jest wyraźnie zaznaczona, bo na ten moment nikt nie przychodzi mi do głowy. Poza Grochowiakiem. Za mało czytam poezji najnowszej, ech.

    Jan: pewnie głowa niedokładnie odrąbana i nerwy jeszcze stykały. Albo może trzymał głowę w drugiej ręce albo jeszcze nie miał odciętej nie wiem, mglista ta wizja była.

  • Do Grzegorzowej opinii, że "nie mój" trudno mi się ustosunkować, bo z mojej perspektywy bardzo "mój" :)

  • Niegłupia dekapitacja :)

    "egzamin wyznaczony na ósmą, więc od siódmej
    siedzą przed gabinetem, świadomi swoich ciał, jak nigdy
    czujący wszystkie uchyłki, napięci niby struny ścięgniste.

    nauka wyglądała tak: szkielet, który owijasz mięśniami,
    do środka upchnąwszy płuca, nerki, serce, wszystko
    zwieńczone zmysłami, przędzą żył i nerwów.

    powinno być odwrotnie - człowiek, z którego zdzierasz skórę,
    obnażasz z włókien. po kolei wyjmujesz trzewia, zwijasz
    kapilary w kłębek. wreszcie
    odcinasz głowę."

  • Aniu: http://neurokultura.pl/poezja/575-lech-joanna-wiersze.html

    [konkrety cytat: "Pewnie od tego rdzewieje mi tętno, krew pachnie gliną?"]

  • Jarku, a pomyślę o tym "wreszcie", lubię myśleć nad drobiazgami. Kłaniam się :)

    Podobne rekwizytorium. Ale rekwizyty chyba przywoływane w innych celach. Piszę "chyba", bo nie bardzo łapię wiersze pani Lech i bo moje cele mam nie do końca sformułowane, zarysowane prędzej.

  • Z równie wielkim wstydem przyznam, że opierałam swoją tezę na wytworach poezji internetowej. Innej, z wyjątkami, nie czytam.

  • Noo, "List do Mexico City" już bardziej.

    Oesu, a internetową to już w ogóle od dłuższego czasu staram się nie zawracać sobie głowy. Za dużo innych rzeczy mam do przeczytania, i tak życia mi braknie.

    • . .
    • 12 maja 2013, 23:00:35

    Podoba mi się wiersz w takiej wersji, chociaż nie wiem, czy w zakończeniu nie wolałabym "wreszcie". Tekst pozbawiony emocji, a lapidarny, dyskursywny styl to msz walor.

    • . .
    • 12 maja 2013, 23:03:22

    Fajny wiersz i fantastyczna dyskusja. Brawo!

  • Podoba mi się wersja Jarka, uważam, że ta poprawka wiele wnosi.

    Cielesność i rekwizytorium medyczne wykorzystujesz w innym celu, niż ckliwe, naiwne i dziewczyńsko-płaczliwe rozwodzenie się nad sobą, nieszczęściami miłości i złamanych paznokci. Jest dystans, spokój, fajna realizacja pomysłu i odrobina ironii.

  • Wiesz Aniu, ja sobie zrobiłam na kilka miesięcy bana na książki, żeby skupić się na nauce do egz. W sumie wyszło tak, że ani nie czytałam, ani się nie uczyłam, więc nie polecam. Ale za tydzień wrócę do książek i po tforach z Internetu to będzie miła odmiana. JEDNAK.

  • Zuzanno, Walterze - dziękuję.
    Dziękuję też okienkom.

    Po tysiąckroć dzięki, Kaś.

    Ja niezależnie od tego, czy dam sobie bana na książki, czy nie, to i tak zamiast uczyć się do egzaminów przeglądam kwejka.

  • Mam to samo z komixxami i z "Ukrytą Prawdą".

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się