muzeum anatomiczne III

Autor: Anna Adamowicz, Gatunek: Poezja, Dodano: 19 lipca 2013, 14:24:08, Tagi:  muzeum anatomiczne kurs anatomii płuca grochowiak więcej o muzeum nie będzie

 

 

I tu
Powiada
Będzie gwóźdź następny
Tutaj powiesisz
Srebrny woal płuc
[Grochowiak, Rozbieranie do snu]


Stasiu najmilszy, gardło ściśnięte wzruszeniem,
gdy stoję przed gablotą, z której adiunkt wyjmuje twoje płuca,
stawia na stole – gładkie bryły pożółkłego styropianu
usiane czarnymi kropkami, wydające ochrypły pisk,
gdy potrzeć pęcherzyk paznokciem.

mogę je obejrzeć ze wszystkich stron, wyobrazić sobie,
że gdyby setka Grochowiaków zebrała się do poświęcenia
płuc, można by ocieplić psią budę
albo kaplicę

Komentarze (10)

    • . .
    • 19 lipca 2013, 14:40:31

    Trochę nie wiadomo, czy ocieplenie ma nastąpić przez nachuchanie, czy przez zrobienie styropianopodobnej warstwy budowlanej. Rozumiem, że chodzi o to drugie, bo takie skojarzenie jest przyjemnym zaskoczeniem. Nie widać za to zysków z obecności dwóch perspektyw. Jakoś bym przeformułował to, żeby trop budowlany był wyraźniejszy.

    Fajny ten cykl - czeka się na następny odcinek.

  • Znaczenie wyrazu "poświęcenie" przy pierwszej lekturze kieruje czytelnika na manowce. Bo tu nie chodzi o "poświęcenie" w sensie religijnym (a to się narzuca automatycznie), lecz o "poświęcenie" jako oddanie coś komuś. Być może było to zamierzone. Generalnie pomysł z płucami Grochowiaka jako eksponatu anatomicznego jest interesujący i intrygujący, jednak finał trochę rozczarowuje. Kontrast między psią budą a kaplicą jest dość schematyczny i jako taki nie robi odpowiednio mocnego wrażenia. Przynajmniej na mnie. Może warto by wykorzystać płuca poety w innym zestawieniu?

  • *poświęcenie jako oddanie czegoś (nie coś) komuś... :)

    • . .
    • 19 lipca 2013, 15:47:04

    Za Jan Uszem, jeśli chodzi o płuca. Dla mnie trochę za tkliwe- wolałabym anatomię w surowym, świetlanojarzeniówkowatym (wtf) wydaniu.

  • Nina - wydaje mi się, że pierwsze skojarzenie z anatomią to surowość i jarzeniówkowość, a tkliwość dopiero gdzieś dalej (jeśli w ogóle), więc wolę sobie tkliwie bajać o Grochowiaku i jego hipotetycznych płucach niż uderzać w coś surowego.

    Alx - na następny odcinek ja też czekam. Nie wiem, kiedy się napisze, bo chwilowo pomysły mi się wyczerpały - pamiętam z muzeum jeszcze nerki i ogromne wątroby w formalnie, ale nie wiem, co mogłabym z nimi zrobić wierszowo.

    Jan Usz - cieszę się, że pomysł interesujący i intrygujący, ubolewam, że finał rozczarowuje.

    Fajnie, że cykl wzbudził zainteresowanie, jeśli się rozrośnie, to pewnie coś wkleję.

  • Czyżby Grochowiak miał płuca ze styropianu, serce z kamienia, a wątrobę z gąbki?

  • Zakładam, że płuca miał z pęcherzyków (a te z nabłonka jednowarstwowego płaskiego), serce z tkanki mięśniowej poprzecznie prążkowanej, a wątrobę z hepatocytów, ale co ja tam wiem o życiu, równie dobrze mógł być utoczony z drewna.

  • Cudny komentarz :)

    Pierwsza strofa bardzo chwytająca, turpizm w szlachetnym wydaniu (jak nie lubie tego uproszczenia, bo "brzydota" jest sprawą nieco nieuczciwą, subiektywną, a Grochowiak z tą etykietką był jakoś dziwnie spłcany w interpretacji) przez drugą trzeba się przedzierać, podważyć, zaakceptować albo zbuntować - to nie sprzyja wierszom. Podpisuję się pod Alxem i Janem.

    A temat cudowny. Organy, na których mozesz pograć.

    • . .
    • 20 lipca 2013, 10:07:13

    Jak poprzednicy - pierwsza świetna, druga słabsza.

  • :)

    Czy przedzieranie, podważanie, akceptacja/bunt nie sprzyja wierszom - nie wiem, byłabym skłonna uznać, że jednak sprzyja, a w każdym razie jest lepsze niż klucha gładko i bezbarwnie przechodząca przez gardło. W każdym razie - przyjmuję do wiadomości, że koniec nie do końca trafiający :)

    Dziękuję paniom serdecznie.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się